03/01 wywiad z Joanną Golecką
Samodzielny zakup, projekt i remont mieszkania brzmi jak nie lada wyzwanie. Jak się do tego przygotowywała Asia – instagramowa Pani na Swoim? Byłam bardzo ciekawa, co uznała za największe trudności i jakie rady ma dla każdej z nas marzącej o własnym mieszkaniu… albo dla przyszłych inwestorek w nieruchomości. Jak się okazuje adrenalina i emocje związane z obrotem mieszkaniami mogą być równie uzależniające jak wykonywanie kolejnych tatuaży.
Z wykształcenia architektka, z pasją do projektowania wnętrz, Ewa od kilku lat na Instagramie i Facebooku buduje społeczność Przyjaciółek Projektantek. Ze swoimi followersami dzieli się swoimi zawodowymi doświadczeniami. Uwielbia inspirować, zarażać swoim optymizmem i… rozmawiać, rozmawiać i jeszcze raz rozmawiać. Z tej pasji zrodził się kolejny projekt – seria podcastów Przyjaciółki Projektantki.
Do poszczególnych odcinków Ewa zaprosiła gościnie i gości, którzy zdobyli ciekawe doświadczenia na swojej zawodowej ścieżce. Opowiedzą oni o kulisach zawodu architekta, przybliżą swoją inspirującą ścieżkę do miejsca, w którym są obecnie lub doradzą, na co zwrócić uwagę w całej branży.
Gościnią drugiego odcinka podcastu była Joanna Golecka.
Joanna Golecka zawodowo zajmuje się marketingiem w branży deweloperskiej. Jednak od kilku lat dzieli się ze swoją społecznością na instagramie swoim doświadczeniem w roli samodzielnie inwestującej w nieruchomości kobiety. Z jej wskazówek i porad korzystają dziewczyny, które są na każdym etapie przechodzenia “na swoje”. Od wyboru mieszkanie, przed negocjacje po udany remont.

E: Cześć, Witam cię w moim podcaście. Moją dzisiejszą gościnną jest Joanna Golecka, znana z Instagrama z profilu „Pani na swoim”, a zawodowo związana również z marketingiem w branży deweloperskiej i nieruchomościowej.Na Instagramie jesteś Panią na swoim, tak mówi twój profil, a czy powiesz mi, kiedy naprawdę poczułaś się Panią na swoim tak życiowo?
J: Na swoim poczułam się, kiedy faktycznie zamieszkałam w swoim pierwszym mieszkaniu. Chociaż ja też mam takie podejście, że na swoim możesz być niekoniecznie mając własne mieszkanie, kupując swoje mieszkanie. Możesz czuć się na swoim wynajmując mieszkanie. W moim przypadku było to jednak wtedy, kiedy kupiłam to mieszkanie. To był moment, kiedy mogłam mieć takie kolory ścian, jak sobie wymarzyłam takie detale w domu, o których marzyłam takie meble i każdy szczegół był taki, jak sobie to zaplanowałam, więc to był taki moment, bo wszystko w tym wnętrzu było takie „moje”.
E: Ten pierwszy remont to dużo stresu i miks emocji, od poczucia bezsilności do euforii. Co Ciebie stresowało najbardziej? W jakich zadaniach czułaś, że jesteś odpowiednią osobą na odpowiednim miejscu?
J: Zacznę od tego, że przed moim pierwszym remontem nie stresowało mnie kompletnie nic, bo ja nie wiedziałam co mnie czeka. To jest z jednej strony duży plus, bo podeszłam do tego na luzie i był ten optymizm towarzyszący do pewnego momentu, a z drugiej strony bardzo dużo rzeczy mnie zaskoczyło, bo ja nie byłam na to po prostu przygotowana. Dzięki tej niewiedzy co mnie czeka ja tego stresu nie miałam, ale był on spowodowany tym, że po drodze pojawiały się takie remontowe pożary. I w trakcie okazało się właśnie, że jestem świetna w gaszeniu tych remontowych pożarów. To też wynika z charakteru, ja jestem zadaniowcem, jest problem – szukam rozwiązania, nawet w życiu. Przy remoncie było podobnie. Te pożary zdarzały się praktycznie każdego dnia, bo to coś musi dojechać, coś nie dojechało, coś dojechało nie takie jak powinno, fachowiec miał inną wizję niż ja… I ta cecha, uważam, że jest bardzo ważna, czyli szukanie rozwiązań i nawet jeżeli w pierwszej chwili wydaje nam się, że już się nic nie da zrobić, to na każdy remontowy problem jest jakieś rozwiązanie.
E: Skąd decyzja o kolejnym zakupie kolejnego mieszkania po tym jak zostałaś już Panią na swoim i przeprowadziłaś się do swojego pierwszego mieszkania?
J: Pamiętam, że przede wszystkim wizja zakupu mojego pierwszego mieszkania była dla mnie przez wiele, wiele lat totalnie nieosiągalna. To było coś, co myślałam, że się nigdy nie wydarzy. Moje rodzinne miasto jest dość małe i ceny w Warszawie były dla mnie astronomiczne i to wydawało mi się niemożliwe, to było dla mnie zupełnie nieosiągalne. A kiedy kupiłam to swoje pierwsze mieszkanie, stało się to osiągalne. Jak już przebrnęłam przez zakup mieszkania, remont, przeprowadzkę i przez to wszystko co się z tym wiąże, to tak usiadłam na mojej kanapie w moim wymarzonym mieszkaniu i po kilku miesiącach pomyślałam sobie „OK, zrobiłam to i da się to zrobić”. Potem przyszła myśl, co gdyby kupić takie mieszkanie? Bo przy okazji okazało się, że dość dobrze idą mi negocjacje, dość dobrze poszło mi wykończenie tego mieszkania taką jakąś mam pewnie intuicję i co do zakupu i co do wykończenia, więc co gdyby kupić mieszkanie inwestycyjnie, wyremontować je i sprzedać? Bo przecież wiele osób boi się tej drogi, którą ja już przeszłam i myślę, że mogę to zrobić ponownie. No i tak się faktycznie stało. Kupiłam swoje pierwsze mieszkanie inwestycyjnie. Wykupiłam, wynegocjowałam, wyremontowałam i sprzedałam.
E: A czy ty miałaś kogoś, kto mógł stanowić dla ciebie przykład samodzielności, decyzyjności i odwagi w inwestowaniu w nieruchomości?
J: Nie do końca, chociaż miałam w domu przykład takiej gospodarności i tego jak oszczędzać. Miałam jakieś środki na wkład własny i to wynika wynikało pewnie z tego, że od zawsze oszczędzałam. Widziałam, jak się oszczędza. Wiedziałam, że trzeba z szacunkiem podchodzić do pieniędzy, dlatego miałam jakieś oszczędności. Ale to było też takie podejście, które pewnie wiele osób po prostu serwuje w swoich domach, na zasadzie „po co ci bułki, skoro masz chleb”, „lepiej wróbel w garści, niż gołąb na dachu”, więc było to raczej coś typu „Bądź ostrożna, po co ryzykować? A co jeśli się coś nie uda?”. Więc ja raczej widziałam z każdej strony różne obawy, ale też wiedziałam, że moja rodzina żyje sobie w małym mieście i zakup mieszkania w stolicy może być dla nich trochę przytłaczający. Mimo tego miałam też wsparcie pod takim względem, że mi nie przeszkadzano, że pozwolono mi też robić swoje. I powiem ci, że czasami to jest lepsze. Jeżeli nie możemy pomóc, to chociaż nie przeszkadzajmy. Więc ja miałam takie przykłady, powiedzmy z domu rodzinnego, chociaż jak już kupiłam swoje pierwsze kolejne mieszkania, to jakiś czas temu moja siostra powiedziała mi pewne słowa, w których faktycznie było dużo prawdy. Powiedziała mi „Ty to jesteś jak nasza babcia”. Moja babcia była totalnie niestandardową babcią, miała kilka mieszkań i w Warszawie i w Berlinie i kupowała jakieś nieruchomości, coś sprzedawała. Ja jako dziecko nie zwracałam na to uwagi. Dopiero kiedy moja siostra powiedziała mi, że to wyczucie nieruchomości masz po babci to pomyślałam sobie, że faktycznie moja babcia była pierwszym inwestorem w nieruchomości, kobietą inwestorem, z którą ja miałam kontakt i teraz myślę, że faktycznie tę odwagę miałam po niej.
E: Są miejsca, oprócz Warszawy, w których też się czujesz dobrze? Jakie to są miejsca, gdzie ewentualnie cię szukać, jak nie tutaj?
J: Jak mnie tu nie będzie, to najpewniej będę w moim rodzinnym mieście, w Szczecinku, który jest w ogóle bardzo ładnym miastem. Szczecinek to jest nieduże miasto województwie zachodniopomorskim, położone wśród wielu jezior. Jest przepiękne i zawsze jak jadę do mojego Szczecinka, to powiem ci, że chodzę i tak patrzę i zawsze sobie myślę „Boże, jak tu ładnie!”. Nie wiem czy kiedyś przestanę zachwycać się moim miastem. Pewnie wynika to z jakiejś tam miłości do tego miasta i sentymentu, ale kocham moje rodzinne miasto. A drugim takim miejscem jest Floryda, gdzie wyjechałam zaraz po studiach i mieszkałam tam. Po zakończeniu teraz pracy na etacie, po odejściu z firmy deweloperskiej, pojechałam na kilka miesięcy do Stanów i to było bardzo mi potrzebne wietrzenie głowy. Ja uważam, że w ogóle takie złapanie dystansu i odpoczynek po zakupie mieszkania albo po etacie, to jest komfort, za który jestem wdzięczna, że mogłam sobie na to pozwolić.
E: Czy masz kontakt z dziewczynami, które faktycznie są z tobą, obserwują cię na Instagramie i zostają Paniami na swoim?
J: Bardzo dużo. Ten profil prowadzę od 3 lat, więc myślę, że bardzo dużo dziewczyn ze mną i z moim profilem kupiło mieszkania. Ja dostaję te wiadomości, więc to widzę. Bardzo wiele moich obserwatorów jest z Warszawy, więc zdarza mi się też z kimś spotkać osobiście. Tak więc to nie są tylko wiadomości na Instagramie, tylko to są też osoby, które ja spotykam, i wiem, że bardzo dużo osób ze mną kupiło mieszkanie i już czerpało z mojego profilu. Albo wiedzę, albo inspiracje, albo motywację, albo było raźniej, bo ktoś też to zrobił. Wiele dziewczyn myśli sobie „Może skoro ona kupiła samodzielne mieszkanie, to ja też dam radę” i to jest dla mnie super.
E: A czy te relacje z dziewczynami dają coś tobie? Jak się czujesz w roli mentorki?
J: Mi daje to sens w prowadzeniu tego profilu, bo umówmy się, bycie twórcą internetowym, to jest bardzo dużo pracy, zaangażowania, czasu. Dla mnie te wiadomości dają mi potwierdzenie, że to ma sens, to się komuś przydaje. To ma dla mnie bardzo dużą wartość.
E: Czyli podsumowując: Nawet jeżeli kierujemy się impulsem, to jednak trochę analizujemy i przynajmniej sprawdzamy swoje oczekiwania, swoje możliwości. Dopasowujemy to mieszkanie do nas, a nie siebie do mieszkania. Projektujemy tak, żeby zwizualizować swoje marzenia, bo wtedy mamy niesamowitą motywację. Do tego wtedy ten cel jest naprawdę jasno określony i może nie będziemy się za dużo wahać i decyzyjność i sprawczość będzie bardzo mocno w naszych rękach. Prosimy o pomoc wtedy, kiedy faktycznie czujemy, że mamy jakiś niedostatek wiedzy albo właśnie potrzebne nam jest wsparcie w jakichś sytuacjach negocjacyjnych.
Partnerem podcastu jest domni.pl – sklep i portal wnętrzarski.
Patron medialny serwis Homebook.pl – wszystko dla domu pod jednym adresem.