Wiem, że kuszące jest szukanie rozwiązania, które uprości Ci cały remont. W szczególności odpowiedź na pytanie „Ile kosztuje remont?” jeszcze przed przystąpieniem do projektu. Natomiast droga na skróty w przypadku planowania budżetu nie zawsze przynosi dobre efekty. Na pewno nie polecam ci tych pięciu metod, które mogą zwieźć Cię na manowce.
1. Liczenie ile kosztuje remont w przeliczeniu na metr kw. powierzchni.
Często pytacie mnie – ile kosztuje remont mieszkania w przeliczeniu na m2? Chcielibyście usłyszeć kwotę, pomnożyć ją przez wielkość swojego mieszkania i na tej podstawie oszacować budżet na remont. Nic bardziej mylnego. Na budżet owszem składają się materiały, które w prosty sposób da się przeliczyć mnożąc przez metry kwadratowe Waszego mieszkania. Ale dużo większy wpływ na całą kwotę ma ilość i standard pomieszczeń. Najprościej jest mi to wytłumaczyć porównując 2 mieszkania: 40 m2 i 80 2. Jak jesteś sobie w stanie wyobrazić w obu znajduje się kuchnia, łazienka, salon, sypialnia i hall wejściowy. Przy czym w tym większym dodatkowo znajdą się np. 2 pokoje dzieci i większy korytarz.
Możemy dla szybkiego rachunku przyjąć, że koszty w inwestycji mieszkania 80 m2 rozkładają się wg schematu:
- kuchnia – 30 tyś zł
- łazienka – 30 tyś zł
- salon – 30 tyś zł
- sypialnia – 30 tyś zł
- pokoje dzieci – każdy po 20 tyś zł
- hall wejściowy i korytarz – 20 tyś zł
Całość 180 tyś zł. Co w przeliczeniu na m2 daje kwotę 2250 zł/m2 powierzchni. I na tej podstawie próbujesz oszacować koszt swojego mieszkania o powierzchni 40 m2. Przy czym kuchnia, łazienka, salon i sypialnia są tego samego rozmiaru i mają być wykończone identycznie.
40m2 x 2250zł/m2 = 90 tyś zł
Sprawdźmy zatem, czy faktycznie starczy Ci na:
- kuchnia – 30 tyś zł
- łazienka – 30 tyś zł
- salon – 30 tyś zł
- sypialnia – 30 tyś zł
- hall wejściowy – 10 tyś zł
Czyli całość wyszła 130 tyś zł (3250zł/m2).
Niestety – nie da się przeliczać budżetu na m2 w przypadku wykończenia mieszkania. Jaką kwotę pochłania łazienka, kuchnia czy salon jest taka sama niezależnie czy mieszkania ma 40 czy 80 m2? Po prostu w większym mieszkaniu rozkłada się ta kwota na większą powierzchnię. Różnica w tym prostym rachunku to aż 1000 zł na m2 powierzchni.
2. Pytanie znajomych, rodziny, przyjaciół „Ile kosztował Cię remont?”
Z tym porównywaniem też bym była bardzo ostrożna i to z wielu powodów. Po pierwsze NIKT nie prowadzi dokładnego budżetu i nie wpisuje każdej wydanej kwoty w tabelki. Chyba, że ktoś remontuje pod „flipy” lub czysto inwestycyjnie). Nawet jeśli ktoś z Waszych znajomych podaje magiczną sumę ile wydał na remont mieszkania to istnieje duże prawdopodobieństwo, że nie wlicza tam kosztów:
- transportu, paliwa, przesyłek i zwrotów nieudanych zakupów,
- materiałów pomocniczych typu kleje, fugi, folia czy taśma do zabezpieczania,
- wyposażenia, które posiada z poprzedniego mieszkania lub dostał „w spadku”. Nie ma się co oszukiwać taka kanapa z poprzedniego lokum, pralka i suszarka, TV czy łóżko z materacem często wędrują z jednego mieszkania do następnego i komuś może nie były potrzebne. Tobie będą.
- zakupu „drobiazgów” – bo największe sumy jak faktura za podłogę, płytki, wannę będzie zapamiętana i dodana do całego budżetu, ale już żarówki, dywan, plakaty, zasłony i koce – niekoniecznie.
Kolejnym powodem, dla którego nie warto porównywać się z innymi jest zupełnie inaczej rozumiany standard – to, co dla Ciebie będzie podstawowym, dla innego będzie premium i na odwrót.
I już najsmutniejsze – w obecnej sytuacji gospodarczej i ekonomicznej kwoty, jakie wystarczyły rok czy 2 lata temu mogą okazać się niewystarczające ze względu na częste i duże podwyżki cen wszystkich materiałów, komponentów oraz koszty transportu.
3. Samodzielne pobieżne budowanie listy zakupów i obliczenia budżetu na jej podstawie.
To metoda, która daje Ci mylne spojrzenie na cały budżet i proces remontu.
Dlaczego?
Przede wszystkim będąc nawet bardzo skrupulatnym nie sposób jest spisać wszystkie potrzebne elementy. Ceny każdej z pozycji na liście wyposażenia też potrafią się szybko zmieniać w czasie i zanim samodzielnie zbudujesz całą listę wyposażenia oraz uzupełnisz kwoty może się okazać, że część cen jest już nieaktualna. Metoda ta jest o tyle ryzykowana, że tracisz kontrolę jednocześnie myśląc, że przewidziałeś wszystko. Gdy spotykam się z takimi budżetami zrobionymi przez inwestorów od razu jestem w stanie wyłapać kilka, czy kilkanaście pozycji, których po prostu brakuje. Przykładowo – do paneli potrzebny podkład, do parkietu klej, do drzwi potrzebna ościeżnica i klamka, a do grzejnika zawory. Takie podejście generuje bardzo dużo stresu podczas remontu, bo gdy usłyszysz od wykonawcy: „Proszę na jutro dostarczyć klej i fugę” a ty miałeś w budżecie tylko płytki zaczynasz dokładać i właściwie tak jest z każdą pozycją zakupową.
4. Freestyle – czyli podejście: „Jakoś to będzie, kupię sobie tą lampę Kartella – przecież to największa ozdoba w moim domu”.
Brak budżetu i brak liczenia owocuje nam potem największymi frustracjami remontowymi. Te historie, że ktoś się urządza już piąty rok, że musi brać dodatkowy kredyt na kuchnie i sprzęt na raty, a w oknie dalej folia zamiast rolet… To nie są historie osób, które planowały wydatki. Uwierzcie mi, że nawet mając naprawdę ograniczony budżet można tak zaplanować remont, żeby starczyło na przysłowiowego kwiatka. O ile sama wiem, ile radości mogą dać spontaniczne zakupy na promocji czy wyprzedaży o tyle głos rozsądku powinien Wam powiedzieć, że z kolejnymi poduszkami, czy ściereczkami do kuchni warto się wstrzymać na koniec remontu i jednak ustalić priorytety zakupowe.
5. Ostatnie, ale wcale nie najmniej ważne – brak kompromisów.
W planowaniu budżetu bardzo ważne jest elastyczne podejście. Ja za najprostszy sposób na sukces uważam trzymanie się całej założonej/obliczonej w kalkulatorze kwoty, a ruchy tylko wewnątrz tabeli z cenami.
Na przykład – na remont masz 60 tyś zł z czego podłoga drewniana to koszt 8 tyś zł (licząc około 220 zł/m2). W swoim budżecie jednak założyłaś kwotę 12 tyś zł na zabudowę kuchenną, a finalnie wolisz zlecić jej wykonanie na wymiar w cenie 16 tys zł. Co robisz? Sprawdzasz na jakich innych elementach jesteś w stanie tą różnicę zaoszczędzić i szybko licząc okazuje się, że zrealizujesz to kupując podłogę w cenie 110 zł/m2. Będzie to już panel laminowany albo podłoga z marketu? Być może… ale to Ty decydujesz na którym elemencie Ci zależy i szukasz kompromisu, który pozwoli Ci zrealizować najlepiej Twój plan.

Moja rada dla Ciebie to:
- Policz i porównaj różne style i standardy używając kalkulatora ilekosztujeremont.pl
- Oceń zakres prac i sprawdź koszt prac wykończeniowych u lokalnych firm.
- Nie trać czasu na błądzenie we mgle i kup personalizowaną listę wyposażenia (na której znajdują się wszystkie niezbędne pozycje zakupowe) lub zleć projekt indywidualny, który wycenisz automatycznie w kalkulatorze.
- Nie remontuj „w ciemno” i uniknij niepotrzebnego stresu.